Obiektywy typu zoom – klątwa czy błogosławieństwo amatora?

Dzisiejszy wpis jest kontynuacją wczorajszego wątku “Megapixele i zoomy“, wczoraj było o mitach związanych z ilością pixeli a dzisiaj postaram się rzucić światło na temat zoomów.

Zoom (czytaj zum) to przyjęta w potocznym języku fotografa amatora kalka z języka angielskiego oznaczająca obiektyw o zmiennym zakresie ogniskowych. Dzisiaj większość dostępność obiektywów to zoomy, co może powodować poczucie, że to jedyna możliwa opcja.

poradnik fotoamatora, poradnik fotograficzny, poradnik fotografii cyfrowej, poradnik foto, porady z fotografii, encyklopedia fotoamatora, leksykon fotoamatora, fotografia amatorska, fotografia cyfrowa, porady dla amatora fotografii, jak robić dobre zdjęcia, dobre zdjęcia amatorskie, zdjęcia amatorskie, jak robić lepiej zdjęcia
Nikkor 24/2.8D, Fot. Tomasz Puchalski

Tymczasem obok (bardzo często kiepskich) zoomów dostępne są obiektywy stałoogniskowe, inaczej w slangu fotografów “stałki”. W przeważającej większości bardzo dobre jakościowo i jasne obiektywy.

Niektórzy – jak na przykład ja, mają w fotograficznej torbie wyłącznie stałki. Dlaczego? O tym dalej…

Ponieważ postawiłem na początku dość radykalne pytanie, wypada się trochę z tego wytłumaczyć. Dlaczego klątwa? Już wyjaśniam :)

Jako fotograf, który przeprowadził dziesiątki kursów i szkoleń z podstaw fotografii widziałem wiele złych nawyków, które wzięły się z pracy zoomem. Najpowszechniejszy z nich to ten, który określam jako “przypadek Jacka Sparrow”. Pamiętacie na pewno tego barwnego bohatera Piratów z Karaibów, prawda?

Otóż Jack raczej leniwy był i kiedy potrzebował coś zobaczyć będącego trochę dalej używał swojej lunety. Stał w miejscu, kręcił zoomem i świat do niego sam “przyjeżdżał”. Tak właśnie fotografuje sporo fotografów amatorów, kręcą zoomem w zakresie od 18 do 200mm. Zapytacie co w tym złego?

poradnik fotoamatora, poradnik fotograficzny, poradnik fotografii cyfrowej, poradnik foto, porady z fotografii, encyklopedia fotoamatora, leksykon fotoamatora, fotografia amatorska, fotografia cyfrowa, porady dla amatora fotografii, jak robić dobre zdjęcia, dobre zdjęcia amatorskie, zdjęcia amatorskie, jak robić lepiej zdjęcia
Nikkor 35/2.0D, fot. Tomasz Puchalski

Konsekwencja 1 – kręcąc zoomem kadrujemy dopiero wtedy – lepiej jest wyobrazić sobie kadr przed przyłożeniem aparatu do oka. Często widzę kiedy fotografujący obok mnie uczestnik pleneru czy warsztatu AFA zoom-uje kadrując lub kadruje zoom-ując.

Zajmuje mu to zazwyczaj parę sekund, ja w tym czasie już dawno zrobiłem zdjęcie, czasem łapiąc “to coś”, czego po chwili już nie ma (np. “ten look” modela).

Konsekwencja 2 – kiedy pomagamy sobie przybliżając kadr zoomem zamiast po prostu do niego trochę podejść pamiętajmy, że zwiększamy ilość mas powietrza, przez które “leci” do nas obraz. Ponieważ nie wszyscy mieszkamy w górach o krystalicznym powietrzu, nasze zdjęcie jest często mało kontrastowe, jakieś-takie-niewiadomo-jakie – własnie przez te metry niepotrzebnego zanieczyszczonego powietrza między nami a obiektem zdjęcia.

poradnik fotoamatora, poradnik fotograficzny, poradnik fotografii cyfrowej, poradnik foto, porady z fotografii, encyklopedia fotoamatora, leksykon fotoamatora, fotografia amatorska, fotografia cyfrowa, porady dla amatora fotografii, jak robić dobre zdjęcia, dobre zdjęcia amatorskie, zdjęcia amatorskie, jak robić lepiej zdjęcia
Nikkor 50/1.4G, Fot. Tomasz Puchalski

Konsekwencja 3 – kiedy robimy zdjęcia z jednego miejsca (a co, przecież jak Jack Sparrow mogę sobie kręcić zoomem i nie muszę się ruszać) w ogóle nie próbujemy alternatywnych ujęć, kątów patrzenia, uważniejszego zwracania uwagi na to co się dzieje w tle naszej sceny.

Kiedy zaczniesz chodzić, zauważysz od razu, że to samo zdjęcie ale “lekko z boku, lekko niżej” daje Ci fantastyczne tło lub lepsze światło. Rusz się więc!

Konsekwencja 4 – najczęściej używane przez amatorów obiektywy zmiennoogniskowe znaleźli w pudełku razem z aparatem. Stąd ich popularna nazwa “kitowe” od angielskiego “kit” czyli zestaw – w tym przypadku aparatu cyfrowego (body) i obiektywu. W zależności od stopnia “wypasienia” zestawu będzie to najprostszy obiektyw o zakresie ogniskowych 18–55mm lub 18-105mm (ten kawałek postu dotyczy lustrzanek cyfrowych).

poradnik fotoamatora, poradnik fotograficzny, poradnik fotografii cyfrowej, poradnik foto, porady z fotografii, encyklopedia fotoamatora, leksykon fotoamatora, fotografia amatorska, fotografia cyfrowa, porady dla amatora fotografii, jak robić dobre zdjęcia, dobre zdjęcia amatorskie, zdjęcia amatorskie, jak robić lepiej zdjęcia
Nikkor 85/1.4D, Fot. Tomasz Puchalski

Mówiąc delikatnie, nie są to najlepsze konstrukcje świata. Szczególnie te 18-55. Plastikowe, lekkie, optyka raczej nie zawiera szkła – ot, taki obiektyw na początek.

Na dodatek “ciemny” czyli dostępne przysłony zaczynają się od wartości f3.5, bardzo szybko przechodząc wraz z zoomowaniem od 18 do 55 do wartości f5.6. A to jest fizycznie mała – mówiąc kolokwialnie dziura dla światła.

A mała dostępna przysłona oznacza konieczność pracy z wyższym ISO w trudniejszych warunkach oświetleniowych i/lub brak możliwości uzyskania ładnej, plastycznej małej głębi ostrości na zdjęciu – bo ta zależy też od otworu przysłony.

poradnik fotoamatora, poradnik fotograficzny, poradnik fotografii cyfrowej, poradnik foto, porady z fotografii, encyklopedia fotoamatora, leksykon fotoamatora, fotografia amatorska, fotografia cyfrowa, porady dla amatora fotografii, jak robić dobre zdjęcia, dobre zdjęcia amatorskie, zdjęcia amatorskie, jak robić lepiej zdjęcia
Nikkor 180/2.8D, Fot. Tomasz Puchalski

Podsumowując: dobre, profesjonalne zoomy są piekielnie drogie i zazwyczaj ogromne. Klasyk 70-200/2.8 Nikona to potwór ważący 1,5kg i nie mieszczący się w większości toreb foto jakie kupują na początek amatorzy.

To co dostajemy w zestawie z aparatem jest średniej jakości, na dodatek grozi nam nabranie złych nawyków a’la Jack Sparrow. I to dotyczy również użytkowników aparatów kompaktowych czy innych nie lustrzanek z dużym zoomem, również tym 24-krotnym od którego zaczęliśmy tę opowieść wczoraj.

Ja osobiście zachęcam do zaintesowania się stałkami. To często dość tanie, bardzo udane konstrukcje, na dodatek jasne i małe. Wszystkie ilustracje w tym artykule to fotki zrobione obiektywami stałoogniskowymi. Na pytanie “a nie było czasem trudno bez zooma?” odpowiadam – może było, ale efekty końcowe mi to zrekompensowały :)

Dodaj komentarz